Kiedy turystyka przekracza etyczne granice (Dział Zagraniczny Podcast#038)

20

Gość: Tomek Michniewicz

Według badania Chińskiej Agencji Turystycznej, najpopularniejszym wakacyjnym kierunkiem w tym kraju jest obecnie Wuhan, gdzie zaczęła się pandemia koronawirusa. Podróżowanie w miejsca naznaczone śmiercią i cierpieniem mają swoją nazwę: dark tourism. Na przeciwległym krańcu jest wolonturystyka, czyli wakacje połączone z pracą humanitarną. Choć oba trendy wydają się ze sobą sprzeczne, to wyrastają z tej samej potrzeby i w równym stopniu przekraczają granice etyczne.

O turystyce jako sprzedawaniu marzeń dla naiwnych opowiada Tomek Michniewicz: reporter, autor książki „Swoją drogą. Opowieść o trzech podróżach po inne życie”.

Nagranie jest już także dostępne do odsłuchania w aplikacjach: Spotify, iTunes, Google Podcasts, Pocket Casts, Stitcher, Overcast, Podplayer i Podkasty.info.

Jeżeli podoba Ci się ten podcast, to możesz mnie też wesprzeć dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite: https://patronite.pl/dzialzagraniczny

20 KOMENTARZE

  1. Fantastycznie się Was słuchało. Pomimo, że jestem na bieżąco z książkami Tomka Michniewicza, wyniosłam z tej rozmowy nowe przemyślenia. Na pewno jeszcze będę tu wpadać. Polskiego czytelnika to interesuje 😉

  2. To Dean MacCannell „The Tourist: A New Theory of the Leisure Class” i Jennie Dielemans „Witajcie w raju. Reportaże o przemyśle turystycznym”.

    Pzdr

  3. Dziękuję za kolejny dobry podcast.
    Chciałabym jednak napisać pare zdań w obronie podroży zmieniających życie. Troche to było potraktowany tu po łebkach. Wedlug mnie tak się dzieje, ale rzadko albo wcale kiedy podroż trwa miesiąc, czy dwa. to zazwyczaj się dziej kiedy podroż trwa rok albo dłużej. sama tego doświadczyłam. Wydaja mi się to prawie niemożliwe, aby doświadczyć przemiany wewnętrznej na dwu miesięcznym wyprawie z rodzina. To zazwyczaj następuje kiedy podróżujemy sami i naprawdę długo. Nawet we wspomnianym filmie Eat Pray love ( którego tutaj nie zachwalam) wyprawa głównej bohaterki trwała rok bo na zmiany potrzeba czasu. Troche ten aspekt był tu potraktowany po macoszemu. A szkoda.
    Aczkolwiek był to piękny pelen wartościowych informacji podcast.
    Pozdrawiam,
    Ola

  4. Dziękuję za wyczerpujący komentarz. Tomek zaznacza, że czasami się to zdarza – być może faktycznie poświęciliśmy temu aspektowi za mało czasu i dlatego mogło to wybrzmieć inaczej. Być może to pretekst, żeby wrócić do takiego tematu w przyszłości.

    Pozdrawiam!

  5. Fantastyczna rozmowa otwierająca oczy na pewne kwestie, o których nie miałam zielonego pojęcia. Domyślałam się o pewnych przekrętach w tego rodzaju działalności w turystyce, ale nie myślałam, że jest to aż na taką wielką skalę. Sama myślałam o czymś podobnym i dzięki Wam, w razie gdybym w przyszłości zdecydowała się na tego rodzaju wyjazd, będę wiedziała na co powinnam zwrócić szczególnie uwagę. Dziękuję i pozdrawiam.

  6. Motywacje bywają różnorakie, jednak tkanka łącząca je bez względu na to czy ktoś jest lub mieni się reporterem, podróżnikiem, turystą bądź kimkolwiek jeszcze ,jest ego pragnące dowartościowania na różnym poziomie.
    Bywają reporterzy, dziennikarze, podróżnicy wyrządzający nie mniej złego od wszystkich innych a niekiedy skutki ich działań bywają skumulowane i nie zdają oni sobie z tego sprawy bądź nie chcą -popularność i cena ryzyka często pchają człowieka w zwyczajną maliznę ludzkich zachowań. Znane mi są osobiście skutki reporterskiej działalności w niektórych regionach świata kończące się gdy już kurz opadł -destrukcją życia wielu ludzi, dramatem jaki swój finał miał na kartach nigdy nie opublikowanego rozdziału.
    Dzisiejsze czasy, swoistego przyspieszenia również za sprawą technologii ,pokazują jak wiele jest w nas chęci imponowania co zwłaszcza potęgują wszelkie y.tuby i social media, co powoduje ,że świat wydaje się coraz bardziej odarty z tajemnicy do odkrycia często zastepowaną czymś prozaicznym,mało wartościowym.
    Podróż zawsze znamionowała odkrycie siebie(tu za wielki wzór może uchodzić choćby Platon) i zwłaszcza wielką chęć odkrycia innego(jestestwa); dziś można odnieść wrażenie, że to podróż motywowana innymi- rzecz jasna w nieprawdopodobnym uproszczeniu, stąd wręcz chorobliwa mania zaznaczania swojej obecności- co zresztą dobitnie uwidacznia analiza choćby nawet pobierzna literatury podróżniczej czy reporterskiej wydawanej obecnie, z tą jaka ukazywała się przed pięćdziesięcioma czy stu laty. Często wielu z nas trudno pogodzić się z faktem, że żyjemy w czasach spłyconej refleksji i że nasza historia wpadnie w pułapkę świata jaką ktoś kiedyś nazwał instant- czyli natychmiastową,bez albo malorefleksyjną trawioną szybko niczym hamburger i zastępowana następną i tak bez końca.
    Mieliśmy już fałszywe teorie antropologiczne po dziś dzień wykładane jako sztampa, a powstałe zza murów wioski, mieliśmy reportaże wojenne pisane bez powąchania prochu i mamy dziś biznes turystyczny nie cofający się przed niczym a to dopiero początek…
    Dziękuję za b.ciekawa rozmowę i Pozdrawiam aguila

  7. aguila:

    To ja dziękuję za podzielenie się tak obszernymi refleksjami i przepraszam, że odpisuję z poślizgiem. Dziękuję też za miłe słowa Tobie, jak i pozostałym komentującym. Pozdrawiam!

  8. Bardzo ciekawy podcast, oraz oczywiście fenomenalny gość, chciałam jednak troszkę uszarzyć podróżowanie wolontaryjne– to prawda, że jadąc do szkołt lub sierocińca pakujemy się w niejasną sytuację, szczególnie jeśli widocznie jesteśmy traktowani jak klienci. Mam jednak doświadczenie pracy na farmie w zamian za wikt i opierunek, a także pracy w sierocińcu właśnie w Kambodży, który znalazłam tam na miejscu przy jednym z kościołów, nie należał do żadnej organizacji oraz poza opieką nad dziećmi nie dostali ode mnie praktycznie niczego, prosili też o niepromowanie. Myślę więc, że sprawa nie jest przegrana, po takich rozmyślaniach łatwo jest zauważyć kiedy jesteśmy brzemieniem a kiedy faktycznie można z tego wyłuskać obupólne korzyści. Wszelka turystyka to przecież obciążenie sumienia, ale nie przesadzajmy z tą surowością. Pozdrawiam!

  9. Dodam, że książka CHROBOT p. Michniewicza urywa głowę. Bardzo polecam. A podcast jak zwykle bardzo rzeczowy, dający dający do myślenia i uczący jak zwykle większej uważności i analizy tego co jest wokół nas!

  10. Adriana:

    Tak, masz oczywiście rację i każdy przypadek warto rozpatrywać indywidualnie. Tomek opowiada raczej o samym zjawisku, które jest jak na razie powszechne przede wszystkim w krajach anglosaskich, ale (jak wiele trendów z tego kręgu kulturowego), powoli robi się popularniejsze także w innych krajach szeroko pojętego Zachodu – warto więc je nieco naświetlić z odpowiednim wyprzedzeniem.

    Pzdr!

  11. Nie wiedzieć czemu tragedie przyciągają ciekawskich gapiów, którzy jadą w dane miejsce, aby…no właśnie…przecież nie będzie tam sterty zwłok czy ucieleśnionego diabła, który zarządza całą pandemią z jej epicentrum. Ciekawość bardzo płynnie przeplata się z głupotą. Takie zachowania są tego najlepszym przykładem.

  12. Przerażające te historie związana z wolonturystyką, o których mowa w audycji. W sumie szkoda, ze dopiero w połowie, bo jednak to jest coś, co zdecydowanie warto podrzucać ludziom konkretnie wskazując „od tego momentu słuchać” (wcześniejsza część audycji także jest ciekawa, ale akurat to jest coś, co warto podrzucać ludziom, którzy z naprawdę dobrymi intencjami chcą jechać).
    Jest może gdzieś jakiś obszerniejszy polskojęzyczny materiał na ten temat w formie jakiegoś artykułu? Oprócz wspomnianej fundacji „Zanim Pojedziesz”?

  13. Dzień dobry,

    postanowiłam do Panów napisać, ponieważ mam poczucie, że przez przypadek stałam się “ofiarą” tego podcastu. Przesłuchałam go z wielką ciekawością, chociaż trafiłam na niego w bardzo smutnych według mnie okolicznościach. Pokazał mi go mój szef, który stwierdził, że po przesłuchaniu Panów rozmowy stwierdził, że wolontariat pracowniczy jest zły i zostaje wstrzymany w naszej firmie.

    Już tłumaczę dlaczego:
    – dotknęli Panowie kwestii “kompetencji” podczas wolontariatu. Jak najbardziej istnieje wolontariat kompetencyjny, jednak myślę, że w swojej rozmowie weszli Panowie również na trochę inny temat pracy pro bono, która nie jest wolontariatem. Jeżeli jako lekarz lecisz wykonywać swoją pracę za darmo, to raczej wykonujesz pracę pro bono, jeżeli jako księgowy uczysz innych księgowości np. w ramach swojej pracy to to również jest o praca pro bono. Kompetencje mamy absolutnie przeróżne, nie definiuje naszych kompetencji tylko nasz zawód, myślę, że w tym podcaście kwestia “kompetencji” została bardzo spłycona i rzeczywiście po wysłuchanie tej rozmowy można wyciągnąć wniosek, że wolontariat to przekazywanie wiedzy związanej z Twoim wykształceniem za darmo – co nie jest prawdą w rozumieniu wolontariatu.

    – całe moje życie zawodowe do tej pory było związane z NGO. Pracowałam w domu dziecka, później byłam dyrektorką w placówce dla dzieci ze środowisk wykluczonych. Praca i pomoc wolontariuszy była dla nas nieoceniona. Nie wiem jakie Panowie mają doświadczenie w kontekście wolontariatu pracowniczego, ale dla placówek pozarządowych wolontariat pracowniczy jest niesamowitym wsparciem. Wiem, że w podcaście jest rozmowa o wolontariacie wakacyjnym, ale w moim odczuciu ma to trochę przełożenie na wolontariat również pracowniczy. Myślę, że potrzeby organizacji są bardzo różne i w wielu przypadkach to właśnie szczera chęć pomocy i przede wszystkim fakt, że firma wspiera tego typu inicjatywy wśród pracowników są ogromną motywacją żeby taki wolontariat w ogóle podjąć. Nie ma wielu chętnych wolontariuszy do pracy, to nie jest tak, że ustawiają się kolejki chętnych. Bardzo trudno jest pozyskać wolontariuszy, którzy odrobią lekcje z dziećmi w domu dziecka, gdy na dyżurze jest jeden wychowawca na 10 dzieci. Naprawdę nie potrzebujemy wtedy wykwalifikowanych nauczycieli, tylko ludzi którzy POMOGĄ w lekcjach. Jeżeli ktoś po wysłuchaniu tego podcastu stwierdzi, że taka pomoc jest zła, to niestety ale uważam, że to jest okropny efekt.
    – poruszanie tematu delikatnej psychiki dzieci z sierocińców uważam, że jest bardzo nie na miejscu. To było tak spłycone w tym podcaście, że aż nieprofesjonalne. Wiem, że takie może być wyobrażenie, że dzieci łaknące miłości “rzucają” się na wolontariuszy i wszystkich traktują jak potencjalną “rodzinę”. Absolutnie tak nie jest, dzieciaki są bardzo świadome swojej sytuacji, nieufne, wycofane. Jasne, że znajdą się „przytulaski”, które mają potrzebę ciepła i bliskości, ale nie jest to standard i to co Panowie powiedzieli to jest smutny stereotyp.

    Ogólnie mam szczere poczucie, że ten podcast był bardzo interesujący i osobiście uważam, że jeżeli miał odnieść się tylko do wolonturyzmu, to z większością rzeczy się zgadzam. Mój pracodawca wyciągnął natomiast dalej idące wnioski z tej rozmowy i dlatego postanowiłam do Panów napisać i dopytać, czy rzeczywiście o takie wnioski chodziło. Czy według Panów sprzątać Tatry mogą tylko sprzątacze/ sprzątaczki, kulinarne warsztaty dla dzieci przygotowywać tylko kucharze/ kucharki, a odmalować pokoje w domu dziecka mogą tylko pracownicy/ pracownice budowlane?

    Wolontariat pracowniczy jest jednym z trudniejszych przedsięwzięć w miejscu pracy potrzeba dużo energii, motywacji, wsparcia pracodawców, żeby udało się go wdrożyć w firmach. Myślę, że takie organizacje jak Centrum Wolontariatu, mogłoby o tym dużo więcej powiedzieć. Ja nie uważam, że z tej rozmowy można wyciągnąć wniosek, że wolontariat pracowniczy musi być związany tylko z wykonywanym zawodem, ale to jest moje zdanie. Nie wiem jakie jest natomiast Panów zdanie w tym temacie i dlatego postanowiłam o to dopytać, bo jak widać interpretacje Panów podcastu bywają różne.

    Pozdrawiam bardzo serdecznie 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here