Przegrane psy, czyli jak Japonia zniechęca kobiety do pracy i każe im siedzieć w domach (Dział Zagraniczny Podcast#006)

9

Gość: Karolina Bednarz

Według danych Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, Japonki należą do najlepiej wykształconych kobiet na świecie, a aktywnych zawodowo jest dziś 65 proc. z nich, co jest krajowym rekordem. Ale w przeważającej większości zatrudniane są tylko w niepełnym wymiarze i za możliwie jak najniższe stawki. Wielka kariera jest dla nich z reguły zamknięta: kilka uniwersytetów medycznych przez lata fałszowało nawet wyniki swoich egzaminów wstępnych, żeby tylko jak najmniej kobiet zostawało lekarzami.

Bo mimo, że Kraj Kwitnącej Wiśni jest od 30 lat w kryzysie gospodarczym i gwałtownie potrzebuje świeżej krwi na rynku pracy, to od Japonek wymaga się tam, by zostały w domu i opiekowały się dziećmi, starzejącymi się rodzicami, oraz mężami przechodzącymi na emerytury. Te, które wybierają życie singelki bez potomstwa, są nazywane „przegranymi psami”.

O trudnej sytuacji kobiet w Japonii opowiada Karolina Bednarz: reporterka, autorka książki „Kwiaty w pudełku. Japonia oczami kobiet” i założycielka księgarni Tajfuny, specjalizującej się w literaturze azjatyckiej.

Nagranie jest już także dostępne do odsłuchania w aplikacjach: Spotify, iTunes, Google Podcasts, Pocket Casts, Stitcher, Overcast, Podplayer i Podkasty.info.

Jeżeli podoba Ci się ten podcast, to możesz mnie też wesprzeć dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite: https://patronite.pl/dzialzagraniczny

9 KOMENTARZE

  1. Bardzo interesuje! Najgorzej, że teraz muszę kupić wszystkie książki, które tu polecacie 🙂

  2. Muszę o to zapytać, skoro jest taki nacisk na rodzinę, to skąd skrajnie niska dzietność w Japonii? Są nawet daleko poniżej Europy w liczbie dzieci przypadających na kobietę.

  3. Są daleko poniżej Europy. Karolina opowiada o tym w dalszej części rozmowy – wiele osób nawet chciałoby założyć rodzinę, ale nie jest w stanie tego zrobić w obecnej sytuacji: dołująca gospodarka, astronomiczne ceny nieruchomości, wydłużające się życie starszych pokoleń (a więc opieka nad rodzicami, a także dziadkami) skutecznie uniemożliwiają takie plany.

  4. Nie przesadzamy z tymi nieruchomościami.. można spokojnie wynająć mieszkanie dla rodziny dwupokojowe w cenach warszawskich jeśli tylko jest człowiek w stanie mieszkać te pół godziny wzwyż od pracy (zakładając że się pracuje w centrum stolicy)

  5. Witam , nie komentuje Pana podcastow poniewaz trzymaja one fajny poziom i sa mozliwie obiektwne , jednak w tym podcascie poirytowala mnie ilosc hipokryzji – idacej ze strony goscia.

    Pani Karolina zna prawdopodobnie Japnie bardzo dobrze. Mysle wiec ze nie przypadkowo wybrala narracje wielkomiejska gdzie ceny nieruchomosci( spekulacyjnie ) sa wywindowane na nieosiagalne poziomy. Nie wspomina jednak o tym ze male miasteczka / wsie – rozdaja DOMY BUDYNKI Z PELNYM INWENTARZEM ZA DARMO KAZDEMU CHETNEMU DO WPROWADZENIA SIE.

    Kolejny punkt: brak pracy , ciezko zostac freelancerem, nikt normalny nie odwazy sie na porzucenie etatu ETAT w NARRACJI PANI KAROLINY TO SWIETY GRALL – Pani Karolina sugeruje ze NIEMA INNEJ DROGI NIZ ETAT. Jakby ludzie zostali zniewoleni -jednak nie sa, sami wybrali takie zycie na ktore ich NIE STAC.
    Nie widzi tego ze istnieje rownolegly swiat dokladnie w tym samym kraju, gdzie wystarczy zakasac rekawy i dzialac, z ta roznica ze odcinamy sie od KONSUMPCJONIZMU NA WYSOKIM POZIOMIE .

    Pani Karolina zaklamuje obraz by moze nadac swojej historii tragizmu. A z takich nieobiektywnych historii mozna krecic drame i opowiadac jaki mamy niesprawiedliwy swiat – zamiast poprostu samemu sie wziac za swoje zycie.

    Dziekuje

  6. Dziękuję za uwagi, ale nie mogę się z nimi zgodzić. Nie jestem japonistą i na pewno nie odpowiem tak trafnie, jakby zrobiła to Karolina, ale akurat temat mieszkania na wsi omawiałem kilka lat temu ze znajomymi w Tokio i wcale nie jest to takie zależne od samej dobrej woli.

    Po pierwsze: żadna gmina nie rozdaje darmowych domów. W całym kraju są miliony pustostanów, ale większość należy do prywatnych właścicieli sprzedających je za ceny rynkowe, tylko część jest własnością publiczną i jeżeli lokalna administracja decyduje się (właśnie ze względów demograficznych) na „darowanie” ich chętnym, to wciąż do uregulowania są wszystkie opłaty skarbowe, a także koszty remontów, które w przypadku niezamieszkałych od lat domów mogą być spore.

    Mimo wszystko, oczywiście dom na wsi i tak wyjdzie zdecydowanie taniej od mieszkania w mieście. A władze wyludniających się regionów od lat prowadzą intensywne działania na rzecz odwrócenia tego trendu. Dlaczego więc pomimo obu tych czynników stopień urbanizacji stale się zwiększa?

    Jeżeli spojrzymy na współczynnik dzietności, to na wsi jest ona znacznie wyższa niż w miastach – natomiast depopulacja następuje nagle w grupie wiekowej 18-22. Młodzi Japończycy przeprowadzają się do miast w poszukiwaniu edukacji lub pracy i właśnie tam budują całe swoje dorosłe życie. Człowiek osadzony w konkretnym miejscu, otoczony przyjaciółmi ze studiów/pracy/klubu sportowego itd. nie zerwie ot tak po prostu tych więzi, decyzja o wyjeździe byłaby de facto decyzją o rozpoczęciu nowego życia. Do tego mieszkańcy miast to nie tylko przedstawiciele zawodów, do których uprawiania wystarczy internet – w ogromnej części to pracownicy, którzy nie mogą przejść na tryb zdalny. I tak dalej, i tak dalej.

    Co do etatu: jako człowiek, który nigdy w życiu takiego nie miał, nie rozumiem uwag o konsumcjonizmie na wysokim poziomie i życiu, na które kogoś nie stać. Brak etatu to brak zdolności kredytowej, brak ubezpieczenia zdrowotnego, płatnego chorobowego, niepewność ciągłości pracy, możliwości opłacenia podstawowych rachunków, to wieczny stres i wynikające z niego inne dolegliwości, np. depresja. Jak ma przysłowiowo zakasywać rękawy ktoś mający na utrzymaniu starych rodziców, a – w przypadku Japonii – coraz częściej także długowiecznych (lecz wymagających nakładów finansowych) dziadków? Doskonale rozumiem strach każdej osoby na etacie przed jego utratą, lub strach przed zaryzykowaniem wszystkiego i przejściem na swoje.

    Pzdr

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here