Jak powstał Dział Zagraniczny – odcinek urodzinowy

7

W 10. rocznicę rozpoczęcia tego projektu opowiadam o reporterskim zadaniu, które mnie przerosło i przyczyniło się do powstania Działu Zagranicznego.

W nagraniu wykorzystałem fragment utworu: Ana Tijoux – Rebelión de Octubre

Nagranie jest już także dostępne do odsłuchania w aplikacjach: Spotify, iTunes, Google Podcasts, Pocket Casts, Stitcher, Overcast, Podplayer i Podkasty.info.

Jeżeli podoba Ci się ten podcast, to możesz mnie też wesprzeć dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite: https://patronite.pl/dzialzagraniczny

7 KOMENTARZE

  1. Wszystkiego najlepszego! Dziękujemy za 10 lat Twojej pracy – jak się okazuje, są Polacy, którzy chcą tego słuchać 😉

  2. Niezwykle wartościowa i pięknie opowiedziana historia. Przywracasz wiarę w jakościowe dziennikarstwo made in PL 🙂

  3. Panie Macieju, przez te 10 lat zrobił Pan coś naprawdę wyjątkowego. Z niecierpliwością czekam na każdy kolejny odcinek. Przywrócił mi Pan wiarę w ciekawe, rzetelne dziennikarstwo. Z okazji jubileuszu życzę zdrówka, bo to jest najważniejsze i żeby Panu nikt nie przeszkadzał w tym co Pan robi 🙂

  4. Panie Macieju, gratuluję jubileuszu tak świadomego i rzetelnego dziennikarstwa! Do niedawna słuchałem tylko Raportu o Stanie Świata Darka Rosiaka, ale gdy trafiłem na Pana Dział Zagraniczny, to już nie mogę się od niego oderwać, no i dobrze mi z tym. Pięknie dziękuję i życzę wiele życzliwości! Krzysztof – https://www.facebook.com/festiwal.karawana.

  5. Tworzy Pan fantastyczne materiały, które są cudownymi podróżami po świecie, opowieściami o obyczajach, tradycjach, zwyczajach. Mogę się zasłuchiwać w nieskończoność i mam nadzieję, że potrwa to jeszcze kilka dekad.

  6. witam serdecznie, jestem miło zaskoczony jako mapuche mieszkający w Polsce. Jednak wdarło się trochę nieścisłości w tym materiale, np. Leftraru, bo tak brzmiało prawdziwe imię Lautaro nie był nigdy paziem Pedro de Valdivia, lecz był koniuszym. Paź to chłopiec będący zwykle członkiem rodu szlacheckiego, pełniący służbę przy określonej osobie na dworze panującego, jak również magnata lub rycerza. Wśród Indian Mapuche nie istniała nigdy żadna tzw. szlachta czy arystokracja, bo sama definicja mapuche, to człowiek wolny i wszyscy jesteśmy sobie równi. Poza tym jeżeli chodzi o język mapudungun na szczęscie daleko nam do sytuacji wymarcia naszej mowy, bo posługuje się nią ok. 5 milionów ludzi co wcale nie jest tak mało. Indianie Mapuche żyją po stronie Chile oraz Argentyny. Poza tym porównywanie mapudungun do języka Basków nie bardzo pokrywa się z teoriami lingwistycznymi, ponieważ rzeczywiście język baskyjski można zakwalifikować do języków izolowanych, natomiast nie można tego samego stwierdzić o języku Mapuche, tym bardziej, że całę słownictwo rolnicze w mapudungun tak naprawdę pochodzi od jezyków keczua oraz Aimara. Wiele wyrazów z dawnego Imperium Inkaskiego przeszło do mapudungun, to świadczy o kulturowym synkretyzmie Mapuche. Badając głębiej pokłady języka Mapuche możemy znaleźć również ślady języków Indian amazonii południowo wschodniej, więc trudno powiedzieć aby mapudungun był językiem izolowanym. Kultura mapuche jest sama w sobie kulturą sykretyczną, gdzie znajdziemy ślady wielu kultur, które zamieszkiwały tereny obecnego Chile. Oczywiście po konkwiście również znajdziemy silny wpływ kultury europejskiej miedzy innym na religię. Ale to nie wszystko, bo również znajdziemy ślady po byłych niewolnikach sprowadzanych z Afryki do Ameryki Łacińskiej, gdyż to między innymi Chile było krajem tranzytowym dla handlarzy niewolników, Sprowadzano ich z Afryki do Montevideo w Urugwaju po czym tranportowano ich lądem na wybrzeże zachodnie czyli Chile, skąd potem byli rozwożeni statkami do Peru, Ekwadoru, Kolumbii itd. Stąd w języku Mapudungun mamy pojęcie Kuriche, kuri znaczy czarny, che człowiek. Brakuje mi tu informacji o tym jak indianie mapuche są wykorzystywani politycznie, bo wydarzenia z ostanich kilkudziesieciu lat to niestety skutek tego politycznego wykorzystywania sprawy Indian przez polityków. Stosuje się pewną taktykę polityczną kosztem Mapuche. Ale kto stoi za tymi politykami nie jest łatwo ustalić, chociaż zgodnie z porzekadłem ludowym, że po owocach ich poznacie, to łatwo byłoby to ustalić. Ogólnie dzisiejsi Indianie mapuche, to są głownie rolnicy małorolni, czyli biedni chłopi, nie są to wojownicy sprzed wieków. Ktoś jednak usilnie nakłania młodych mapuche do zrywów samobójczych za pomocą kijów i kamieni przeciwko dobrze zorganizowanej i uzbrojonej po zęby armii oraz zmilitaryzowanych oddziałów policji, to niestety kończy się ofiarami śmiertelnymi głównie po strony Indian. Sam jako Mapuche uważam, ze czasy tzw. drogi zbrojnej walki o prawa jest drogą donikąd, ale istnieją jednak odłamy wmawiające ludziom, że jesteśmyt prawie w tej samej sytuacji co przed wiekami za czasów konkwisty, co niestety prawdą nie jest. Ogólnie problem jest bardziej złożony, gdyż samo powstanie republiki Chile stało w sprzeczności z interesami Indian w ogóle. Tutaj trzeba by zrozumieć o co tak naprawdę chodziło w tak zwanej walce o wyzwolenie republik spod korony Hiszpańskiej. Otóż fakty pokazują, że wcale nie chodziło o wyzwolenie mas społecznych tylko o wyzwolenie się nowobogackiej kasty społecznej wielkich obszarników ziemskich, którzy jednocześnie byli właścicielami niewolników, to oni przede wszystkim chcieli się wyzwolić od wpływów króla Hiszpanii a mieli w tym konkretny cel jakim było nie płacić daniny ani podatków. Po tak zwanym ogłoszeniu niepodległości republiki Chile, to właśnie ta kasta criollos, czyli dzieci byłych arystokratów hiszpańskich osiadłych w Chile, to oni mieli władzę absolutną i de facto powstał system rządów demokracji arystokratycznej, gdzie 90% populacji nie miała żadnych praw, bo byli analfabetami a oni nie mieli praw. W tle były również bardzo silne interesy gospodarcze Wielkiej Brytanii, która podburzała criollos przeciwko koronie Hiszpańskiej. A jakiś mieli cel Brytyjczycy? Saletra. Oni chcieli mieć nieograniczony wpływ do bogactw naturalnych Chile oraz innych dawnych terenów zajętych przez Hiszpanię czy Portugalię. Tym sposobem brytyjczycy zdobyli zaufanie criollos uruchamiając również swoje wpływy poprzez loże masónskie. A jeżeli spojrzymy bliżej, to okazuje się, że zarówno Bernardo Ohiggins, jak bracia Carrera, czy Manuel Rodriguez lub argentyńczyk San Martin, wszyscy należeli do lóż masońskich. Także ogłoszenie neipodległości nowych republik było w interesie korony Brytyjskiej oczywiście przeciwko interesom korony Hiszpańskiej. Po ogłoszeniu niepodległości Chile w roku 1818 rządy były w rękach elity, która dziwnym trafem składała się przede wszystkim z osiadłych rodziń europejskich o pochodzeniu arystokratycznym. Bardzo lubili się tytułować per hrabiowie, księżniczki, kawalerowie itd. itd. Był to XIX wiek, więc liczyły się przede wszystkim rodziny posiadające duże posiadłoście ziemskie, a ta ziemia nie wzieła się z kosmosu, bo była to dawna ziemia Indian. Europejczycy wykrozystywali to, że Indianie nie mieli żadnych tytułów do ziemi, bo nigdy tego nie potrzebowali. Indianie uważają, że człowiek nie może posiadać ziemię, bo to po prostu absurd. Jednak biali od dawna uważali, że człowiek może mieć nie tylko ziemię, ale także innych ludzi czyli niewolników, wystarczy im do tego papierek z odpowiednimi pieczęciami. To dla Indian było nowością i nie potrafili tego zrozumieć. Wynika to z różnic kulturowych, bo dawni mieszkańcy Chile kierowali się, można powiedzieć, prawem zwyczajowym, to znaczy mieszkali na ziemiach przodków, gdzie mieszkali od zawsze i nigdy nie musieli mieć na to papiery, bo ziemia należała do wszystkich, do wspólnot Indian a nigdy do pojedyńczego człowieka. Nagle pojawili się biali i narzucili dawnym mieszkańcom własne reguły. Dopiero pod koniec XX wieku Indianie zrozumieli, że musza mieć papiery aby móc stwierdzić przed instytucjami państwa, że ziemia należy do nich. Inaczej mówiąc Indianie chcąc nie chcąc musieli ulec akulturacji i przyjąć te nowe reguły. Niemniej cieszy mnie, że ktoś nad Wisłą próbuje zrozumieć problemy Indian w Chile. Aha odnośnie tego mitu, że oto Indiania Mapuche jako jedni z nielicznych nie poddali się Konkwiście, to warto by wiedzieć, że było wielu innych Indian którzy walczyli z konkiwstą równie zaciekle i nigdy się nie poddali w tej walce. Np. Indianie Yaqui w Meksyku. Mari mari kom pu che, czyli pozdrawiam wszystich ludzi.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here