Czy Uzbekistan skończy z pracą przymusową na polach bawełny (Dział Zagraniczny Podcast#045)

4

Gość: Agnieszka Pikulicka-Wilczewska

Władze w Taszkiencie ogłosiły, że z powodu koronawirusa 200 tys. tamtejszych obywateli spadło poniżej granicy ubóstwa, dlatego rząd apeluje do społeczności międzynarodowej o zakończenie wieloletniego bojkotu uzbeckiej bawełny. Ten rozpoczął się jednak z powodu zmuszania ludzi do niewolniczej pracy przy zbiorach: w szczytowym momencie przymusowo uczestniczyło w nich 3 mln osób. Czy niedawna zmiana władzy oznacza także odejście od tych praktyk?

O uzbeckiej bawełnie oraz reformach opowiada mieszkająca w Taszkiencie reporterka Agnieszka Pikulicka-Wilczewska.

Nagranie jest już także dostępne do odsłuchania w aplikacjach: Spotify, iTunes, Google Podcasts, Pocket Casts, Stitcher, Overcast, Podplayer i Podkasty.info.

Jeżeli podoba Ci się ten podcast, to możesz mnie też wesprzeć dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite: https://patronite.pl/dzialzagraniczny

4 KOMENTARZE

  1. Miło, że ktoś porusza inne i bardziej ambitne tematy niż ogół Internetu. Dobrze, że Pan prowadzący zostawia przestrzeń pytanemu i sam się nie wymądrza, jak to często bywa.
    Gościa słychać trochę ciszej, mniej wyraźniej (bardziej z oddali) niż Pana prowadzącego.
    Natomiast …om jest tragiczne. „Som, majom, narzucajom, mówiom, muszom, …”, ciężko tego słuchać.
    Gdy natomiast chcemy się czegoś pozbyć, mówimy o „wytrzebieniu”, nie „wytrzewieniu” …

  2. Tak, to prawda: niestety wciąż wychodzą moje braki w poprawnej polszczyźnie, których jestem świadom i mam nadzieję z czasem się ich pozbyć.
    Dziękuję za zwrócenie uwagi i pozdrawiam!

  3. Witam! Na początku zaznaczę, iż jestem zagorzałym wielbicielem „Działu Zagranicznego”, z przyjemnością łykam kolejne artykuły. Pomysł, wykonanie, treść, goście – na medal! Być może tym bardziej uderzył mnie skrajny nieprofesjonalizm, najłagodniej rzecz ujmując, przedstawiającej zagadnienie Pani. Błędy logiczne, brak podstawowej wiedzy, niedopowiedzenia albo fantastyczne wynurzenia, nieporadny język… Słuchając materiału co chwilę następuje zgrzyt „Co takiego?” „Ale przecież” itd. Kilka przykładów: „Pola bawełny zasiedlane ludźmi”, „Sytuacja była kontynuowana”. Dalej, ów gatunek bawełny jest optymalny dla tamtych terenów, był tam uprawiany od wieluset lat, a brak mechanizacji to klasyczny problem niedoinwestowania, identyczny w każdym miejscu gdzie występuje – wystarczy sobie przypomnieć, ile ludzi pracowało w Polsce na wsi jeszcze 25 lat temu. A jak można nie wspomnieć od razu o naczelnej przyczynie braku rąk do pracy – sztucznym nawodnieniu tych terenów i „słynnym” wysychaniu Aralu? „Zazwyczaj są pojedyncze drzewa, ale często ich nie ma” – zazwyczaj są, ale ich nie ma? Poza tym brak drzew na polach to raczej standard. 30 stopni to całkiem rześka pogoda w tamtych okolicach; a ludzie zaczynają pracę gdy jeszcze jest ciemno, i kończą wieczorem, gdyż wtedy są najlepsze warunki do pracy, a w środku dnia (i upału) jest przerwa – to najnormalniejsza praktyka, chociażby i w umiarkowanej klimatycznie Polsce. Swoją drogą nazwanie jej „na lunch” to dobre świadectwo oderwania od realiów 🙂 „Brak dostępu do wody pitnej” to fizyczna niemożliwość – bez wody ludzie nie byliby w stanie dopracować do końca jednego dnia, nie mówiąc już o masowej zachorowalności. Pewnie zdarzają się opóźnienia w dostawie, usterki itp. ale organizujący zbiory doskonale wiedzą, że bez wody mogliby następnego dnia odwieźć wszystkich z powrotem, pewnie nawet od razu do szpitali, więc przytaczanie takich przykładów kompletnie nie przystaje do opisu całości. 40% pracowników przymusowych mniej niż rok wcześniej – to gigantyczna zmiana! Łatwo siedząc na kanapie utyskiwać na różnego rodzaju przymusy, ale one są wszędzie – tyle tylko, że im bardziej rozwinięta gospodarka/społeczność, tym są bardziej naturalne i dobrowolne, wbudowane i akceptowane w konstrukcie społecznym. Ale nawet w najbardziej „humanitarnych” państwach są mechanizmy siłowego zapewnienia ciągłości funkcjonowania systemu; pierwsze z brzegu np. elektrownie, porządek publiczny, szpitale – będą utrzymywane w działaniu poprzez przymus. Słabiej zorganizowane kraje używają tego przymusu więcej, nic nadzwyczajnego, z próżnego i Salomon nie naleje. I nic w tym złego, dopóki jest to dla dobra ogółu, a zapewnienie dochodów z kluczowej działalności gospodarczej jak najbardziej nim jest. I być może to liberalizacja przyczyniła się do zubożenia tych 200 tys. obywateli. A wygląda na to, że reforma w kierunku samoregulującej się produkcji bawełny jest skutecznie prowadzona: w ciągu tych kilku lat zniesiono obowiązek dostaw, sprywatyzowano zarządzanie procesami, odchodzą od przymusu, ucywilizowali warunki pracy, z systemowego wykorzystywania dzieci pozostały pojedyncze przypadki – to są sukcesy, i to znaczące! Tymczasem wymowa tej części jest taka, że to nie za dobrze, że wciąż państwowe – no jak ma nie być, jak ziemia i dochód z niej jest państwa? No i Aral został poświęcony wyłącznie dla nawadniania, a nie dlatego że był „słonym wybrykiem natury” 🙂

    Uff, wystarczy – dużo (za dużo 🙂 tego wyszło, a poruszyłem na szybko tylko najbardziej zapadłe mi w pamięć elementy – a tak naprawdę większość materiału nadaje się do zakwestionowania. Ale dość. Wielka prośba o bardziej krytyczną ocenę wypowiedzi gości, szkoda tak wspaniale budowanego serwisu, życzę samych sukcesów i pozostaję wiernym odbiorcą.

  4. Dziękuję za tak długi wpis, ale niestety nie mogę się z nim w żaden sposób zgodzić.

    Jeżeli chodzi o język, to Agnieszka studiowała zagranicą i do dziś pracuje głównie dla mediów anglojęzycznych, stąd np. użycie słowa „lunch”. Ale nawet, gdyby całą karierę spędziła w Polsce, to akurat błędy językowe, przejęzyczenia itd. są moim zdaniem całkowicie naturalne. Wypowiadanie się przez prawie godzinę do mikrofonu, ze świadomością że wysłucha tego kilkadziesiąt tysięcy ludzi, jest niezwykłym wysiłkiem psychicznym, co wiem również z własnego doświadczenia. Potknięcia językowe nie przekreślają warstwy merytorycznej.

    A ta, wbrew temu co piszesz, jest bez zarzutu. Wszystko, o czym opowiada tu Agnieszka, przeczytałem wcześniej w innych źródłach, autorstwa innych osób i nie znajduję w jej wypowiedziach żadnych przekłamań lub zmyśleń. Chociażby wyszczególniony przez Ciebie przykład z wodą pitną – owszem, według doniesień w większości miejsc nie jest ona dostarczana osobom pracującym – piją więc z rur doprowadzających irygację. I tak dalej.

    Podsumowując: w anonimowym wpisie dezawuujesz pracę bardzo dobrej dziennikarki jako „skrajny nieprofesjonalizm”, co jest moim zdaniem bardzo krzywdzące i zwyczajnie nieuczciwe. Oczywiście też pozdrawiam i cieszę się, że jesteś zaangażowanym słuchaczem, ale taka forma i retoryka budzi moją niezgodę.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here