Nie tylko kung fu, czyli jak kino Hong Kongu wyjaśnia obecną sytuację w tym mieście (Dział Zagraniczny Podcast#018)

2

Gość: Jagoda Murczyńska

W „Made in Hong Kong”, klasycznym filmie kina niezależnego z tej dawnej brytyjskiej kolonii, starszy przestępca poucza młodszego i w pewnym momencie reflektuje się słowami: „Tak dużo jeżdżę na północ, że zaczynam mówić jak oni”. Mężczyzna ma na myśli język: w Hong Kongu mówi się bowiem po kantońsku, a w Chinach kontynentalnych po mandaryńsku. Film nakręcono w 1997 r., gdy Londyn oddawał półwysep Pekinowi, a scena okazała się pod wieloma względami profetyczna, czego przykładem są kolejne dzieła najbardziej kasowego lokalnego reżysera, Stephena Chowa: słynny „Shaolin Soccer” ma dialogi w całości po kantońsku, późniejszy „Kung Fu Hustle” już jest częściowo po mandaryńsku, a bijąca rekordy box office’u „Syrena” już tylko w tym drugim języku.

Choć po latach 80., gdy maleńki Hong Kong kręcił trzecią największą liczbę filmów na świecie po Stanach oraz Indiach, zostało tylko wspomnienie, to lokalne kino najlepiej uchwyca zachodzące na półwyspie zmiany i pozwala zrozumieć przyczyny toczącego się tam właśnie konfliktu.

O kinematografii Hong Kongu opowiada Jagoda Murczyńska: redaktorka książki „Made in Hong Kong. Kino czasu przemian”, oraz współorganizatorka Azjatyckiego Festiwalu Filmowego Pięć Smaków.

Nagranie jest już także dostępne do odsłuchania w aplikacjach: Spotify, iTunes, Google Podcasts, Pocket Casts, Stitcher, Overcast, Podplayer i Podkasty.info.

Jeżeli podoba Ci się ten podcast, to możesz mnie też wesprzeć dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite: https://patronite.pl/dzialzagraniczny

2 KOMENTARZE

  1. Zmień w końcu podtytuł bloga. Mnie, „polskiego czytelnika” przecież od jakiegoś czasu olewasz. Nie wiem, może „polscy słuchacze” są bardziej polscy albo fajniejsi, inteligentniejsi, pachną różami albo są lepszym „targetem”. Tak czy owak – dla mnie, czytelnika i wzrokowca nic tu już nie ma. Nie zamierzam tracić czasu na słuchanie czegoś przez 30 minut zamiast przeczytać w 3 minuty. Ty ewidentnie nie zamierzasz dodać transkrypcji. Cóż, żegnam zatem i na zakończenie dziękuję za kawał dobrej dziennikarskiej roboty jaką przez te lata odwaliłeś.

  2. Nie olewam, nie traktuję nikogo w kategorii „targetu”, nigdy nie prowadziłem DZ w celach zarobkowych. Po prostu obecnie nie mam sił przerobowych na pisanie tu tekstów. Żyję z artykułów, mam od dłuższego czasu coraz więcej i więcej zleceń, w międzyczasie rozwijam też nową formę, która mi się podoba, czyli właśnie podcasty – do każdego odcinka muszę się przygotować, nagranie trwa 1,5 raza dłużej niż sam efekt finalny, do tego dochodzi jeszcze czasochłonna postprodukcja. Nie ma tu transkryptów nie dlatego, że taka jest moja wola, tylko nie mam pojęcia gdzie jeszcze miałbym znaleźć odrobinę wolnego czasu na ich przygotowanie. Chciałbym tu znowu pisać teksty, ale w tej chwili nie mam na nie dodatkowych mocy przerobowych.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here