Dlaczego Tajlandia nie chce zrezygnować z walk dzieci w najbrutalniejszym sporcie świata (Dział Zagraniczny Podcast#002)

13

Gość: Grzegorz Sobieszek

Boks tajski to najbardziej bezpardonowy ze sportów walki: uderzenia łokciami i kolanami, zwłaszcza w świetnie opanowanym przez adeptów tej sztuki klinczu, potrafią dosłownie zdemolować nieprzygotowanego na nie przeciwnika. Choć od lat zyskuje coraz większą popularność na całym świecie, to w ringu wciąż dominują Tajowie. Między innymi dzięki doświadczeniu, bo walczyć zaczynają już w wieku 8 lat.

Ocenia się, że tę lokalną odmianę boksu trenuje dziś w Tajlandii ponad 100 tys. dzieci, regularnie bijących się na zawodowych galach. Co, według badań lekarskich, negatywnie odbija się na ich rozwoju, a pod koniec zeszłego roku skończyło się śmiercią 13-latka w ringu. Dlaczego mimo to, większość Tajów (zwłaszcza na wsi) nie chce zmieniać obecnej sytuacji?

O tym, jak fundamentalną rolę społeczną pełni w Tajlandii ten sport, opowiada Grzegorz Sobieszek: trener boksu tajskiego i współwłaściciel klubu sztuk walki Academia Gorila.

Nagranie jest już także dostępne do odsłuchania w aplikacjach: Spotify, iTunes, Google Podcasts, Pocket Casts, Stitcher, Overcast, Podplayer i Podkasty.info.

Jeżeli podoba Ci się ten podcast, to możesz mnie też wesprzeć dobrowolną wpłatą w serwisie Patronite: https://patronite.pl/dzialzagraniczny

13 KOMENTARZE

  1. Świetna robota! Z przyjemnością wysłuchałam pomimo atrakcji w postaci Helenki i budowlańców 🙂 Pozdrawiam!

  2. wychodzi na to ze turystyka degeneruje ten świat, zwłaszcza ze turysta to przeciętnie patologia która zawsze wybierze igrzyska i uciechę zamiast empatii. Jestem przerażona tym co słyszę i tym bardziej się nie dziwie ze Tajlandia słynie z seks turystyki, która jest tam tak samo potrzebna jak i te walki dzieci – bo hajs.. ( na nowe dzieci którym potrzebny jest hajs na nowe dzieci). Przerażająca perspektywa dla świata czyż nie? Jedyna alternatywa to radykalne ograniczenie urodzin i przywrócenie rodzinnego rolnictwa. Nie tylko w Tajlandii zresztą

  3. Radzę jednak jeszcze raz posłuchać tego odcinka, a jeżeli nie padło to tam wystarczająco wyraźnie, to napiszę: walki dzieci, a umasowienie turystyki w Tajlandii nie są od siebie zależne. Dzieci walczyły w tamtejszych ringach na długo zanim w ogóle zagraniczni turyści zaczęli zaglądać na miejscowe stadiony.

    Pozdrawiam

  4. i co z tego ze walczyły wcześniej? ja tez radze posłuchać odcinka jeszcze raz bo wyraźnie jest mowa o tym, ze dzieci walczą dla turystów. Mamy XXI wiek..

  5. Dzieci walczą nie dla turystów – to turyści pojawiają się po prostu na stadionach, gdzie te dzieci i tak by walczyły dla lokalnej publiki. Większość ich walk odbywa się nie w Bangkoku, tylko mniejszych ośrodkach na prowincji, gdzie tych turystów jest jeszcze mniej. Część dzieci walczy w ogóle w miejscach, gdzie obcokrajowcy nie docierają, np. na odpustach przy buddyjskich klasztorach – tak karierę zaczynał chociażby słynny trener Gae.

    Zgadzam się, że masowa turystyka jest zjawiskiem bardziej szkodliwym niż pomocnym, ale w tym przypadku obwinianie jej o doprowadzenie do walk dzieci jest po prostu nieprawdą.

  6. nigdzie nie napisałam, ze obwiniam turystykę za doprowadzenie do walk dzieci. Napisałam ze obwiniam turystykę za kontynuację takich barbarzyńskich praktyk.

  7. Nie jestem z rodziny żadnego z Panów a słuchałem! Dziękuję za ten podcast i wszystkie inne.
    O Dziale Zagranicznym wiem z TOK FM. Powodzenia.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here