Na chorobowym

1

Wioski zamieszkane już tylko przez pogrążone w depresji wdowy. Mężczyźni masowo wykańczani przez tajemniczą chorobę, mimo młodego wieku tuż przed śmiercią wyglądający jak starcy. Wielka firma oskarżana o trucie z żądzy zysku. Chociaż wszystko to brzmi jak scenariusz słabego thrillera, to w Ameryce Środkowej jest rzeczywistością: naukowcy już od 20 lat nie potrafią odkryć, dlaczego tamtejsi mężczyźni umierają przedwcześnie i w męczarniach.

Od czasów niewolnictwa w przemyśle cukrowym zmieniło się to, że dziś właściciele plantacji trują swoich pracowników chemikaliami (Ilustracja: Louis Figuier/Les merveilles de l’industrie ou)

Kilkadziesiąt nędznych drewnianych domków pierwotnie nazywało się po prostu La Isla, Wyspa, ale od dłuższego czasu sąsiedzi nie mówią już na tę wioskę inaczej, niż La Isla de las Viudas, Wyspa Wdów. W położonej 120 km na zachód od Managui osadzie nie ma już prawie mężczyzn po czterdziestce, a ci, którzy powinni być w pełni sił, nie są nawet w stanie samodzielnie się sobą zająć – cały ciężar utrzymania społeczności przy życiu spoczywa teraz na kobietach. Najczęściej i tak już mocno zdesperowanych. Silvana Aguerri najpierw pochowała męża, a teraz patrzy jak ta sama tajemnicza choroba powoli wykańcza jej dwóch najstarszych synów. Paula Chávez po długim konaniu partnera została sama z czwórką małych dzieci, którym gotuje posiłki bez soli, bo nie może sobie pozwolić na jej kupno. W domach jej sąsiadek ściany pokrywają zdjęcia zmarłych dziadków, wujków i braci. Według oficjalnych statystyk, na Wyspie Wdów już 70 proc. mężczyzn padło ofiarą niewyjaśnionej tragedii, która od dwóch dekad zbiera krwawe żniwo na całym zachodnim wybrzeżu Ameryki Środkowej, w rankingu śmiertelności przebijając nawet HIV i cukrzycę.

Od czasu zarejestrowania pierwszych przypadków epidemii w latach 90., z jej powodu zmarło już ponad 20 tys. osób. Wszystkie cierpiały na przewlekłą niewydolność nerek – dobrze przebadany zespół chorobowy, który objawia się między innymi zaburzeniami pracy serca, wymiocinami, krwawieniami wewnętrznymi, chudnięciem i ogólnym osłabieniem organizmu, a nieleczony prowadzi do śpiączki i w końcu zgonu. Zagadką pozostaje jednak: co wywołuje tę śmiertelną chorobę? Lekarze długo sugerowali cukrzycę, typowy powód niewydolności nerek, ale kompleksowe badania ostatecznie wykluczyły tę możliwość – u większości z ofiar nie stwierdzono bowiem takiego schorzenia. W ten sam sposób obalano też kolejne hipotezy: wysokie ciśnienie krwi, wirus HIV, malarię, gruźlicę, czy wreszcie – miejscowy bimber, pędzony na przemysłowym etanolu. Mimo, że od lat nad tajemnicą pochylają się naukowcy z kilku krajów, to do dziś nikomu nie udało się znaleźć prawdziwej przyczyny tego pomoru. Wielu lekarzy wskazuje jednak na ten sam trop: pestycydy.

Przewlekła niewydolność nerek zbiera śmiertelne żniwo od południowego Meksyku aż po Panamę, ale na wybrzeżu oblewanym przez Ocean Spokojny. I to wyłącznie wśród robotników pracujących na polach trzciny cukrowej. W tej części kontynentu to jedna z głównych gałęzi gospodarki: Stany Zjednoczone importują piątą część swojego cukru właśnie z Ameryki Środkowej, w Salwadorze to drugi największy towar eksportowy, w Nikaragui, drugim najbiedniejszym kraju Ameryki Łacińskiej, monopolizująca uprawę trzciny firma Grupo Pellas zarabia na słodkim popycie miliony euro rocznie. Za tymi zyskami stoi jednak ciężka praca zwykłych robotników – na plantacjach, gdzie w sezonie letnim temperatury przekraczają 40 stopni Celsjusza, pracuje się na dwóch zmianach po pięć godzin każda, choć działacze społeczni alarmują, że te limity czasowe są często przekraczane. Wystawieni na piekące słońce mężczyźni skrajnie się odwadniają, co według części naukowców, ma ułatwiać wchłanianie przez nich coraz powszechniej stosowanych tu pestycydów. Z reguły niebezpiecznych dla zdrowia: trzcinę w Ameryce Środkowej bez żadnych limitów spryskuje się bowiem substancjami, które są zakazane między innymi w Unii Europejskiej, Stanach Zjednoczonych, Kanadzie i niektórych krajach azjatyckich.

Firmy, do których należą plantacje, zdecydowanie zaprzeczają, że to stosowane przez nich produkty wywołują tajemniczą epidemię. Ale na wszelki wypadek podejmują własną profilaktykę. Grupo Pellas, na której włościach zarobku szukają właśnie mieszkańcy Wyspy Wdów, od kilku lat bada ludzi pracujących przy żniwach – każdy, kto wykazuje objawy niewydolności nerek… zostaje zwalniany. Oficjalnie dla własnego bezpieczeństwa, ale chorzy de facto zostają skazani na powolną śmierć: służby zdrowia Hondurasu, Salwadoru, Gwatemali i Nikaragui toną w długach, dializy (które pacjenci powinni przechodzić trzy razy w tygodniu) refundują bardzo nielicznej grupie osób, a o przeszczepie nerki nie chcą w ogóle słyszeć. Średni koszt takiej operacji, to w Ameryce Środkowej równowartość 15 tys. euro. Żaden z robotników pracujących przy zbiorach trzciny cukrowej nie może sobie na taki wydatek pozwolić. A już na pewno nie ktoś, kto został pozbawiony jedynej dostępnej w swoim regionie pracy.

Nie wszyscy godzą się na taki stan rzeczy. W Chichigalpa, gdzie leży Wyspa Wdów, ponad 2 tys. byłych pracowników plantacji, którzy dziś cierpią na przewlekłą niewydolność nerek, założyło stowarzyszenie. Jego delegaci jeżdżą do stolicy Nikaragui z petycjami o pomoc, a w domu urządzają regularne pikiety przed posiadłościami Grupo Pellas, domagając się odszkodowań za zrujnowane zdrowie. Póki co, nie tylko bezskutecznie, ale w dodatku ze stratami: na początku roku, w starciach z rozpędzającą tłum policją zginął jeden z protestujących.

Naukowcy nie zawsze są zgodni co do tego, że chorobę wywołują chemikalia. Niektórzy dowodzą, że to jednak następstwo nieludzkich warunków pracy na plantacjach i że organizm naturalnie wykańcza wysiłek w piekącej temperaturze. Dla zwykłych mieszkańców regionu, żadna z tych dwóch hipotez nie jest jednak pocieszająca – wielu z nich i tak będzie ścinać trzcinę, nawet ze świadomością przedwczesnej śmierci. Innej pracy tu po prostu nie ma.

No. Ale polskiego czytelnika to nie interesuje.

1 KOMENTARZ

  1. moze dlatego, ze jest goraco i ludzie nie pija wody
    moze dlatego, ze https://laislafoundation.org/epidemic/
    a moze dlatego, ze amerykanska iemia jest jeszcze przesycona latami ddt i innych eksperymentow rolniczych

    uwazajmy na picie rumu, bo pijamy z nim razem pot tych ludzi tak slabo oplacanych i tak chemikaliami naszpikowanych

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here