Nie bój się zmiany na lepsze

16

Dział Zagraniczny na nowym serwerze to nie tylko nowy wygląd, ale też kilka zmian w filozofii działania.

Najważniejsza jest taka, że nie będą się tu pojawiać zdjęcia, których samowolna publikacja byłaby łamaniem praw autorskich. Sytuacja zawodowych fotoreporterów jest obecnie fatalna i pogarsza się z roku na rok, jeżeli nie z miesiąca na miesiąc. Przez solidarność z nimi, Dział Zagraniczny będzie się starał ilustrować teksty tylko fotografiami na licencji Creative Commons, albo takimi, których swobodne użycie nie budzi wątpliwości.

Dział Zagraniczny był i jest przedsięwzięciem niekomercyjnym. Na poprzednim serwerze, WordPress sam umieszczał reklamy. Tu ich nie będzie.

Powinny się tu co jakiś czas pojawiać artykuły także innych autorów.

Przebudowa Działu Zagranicznego była możliwa dzięki pomocy kilku osób, z których szczególnie chciałbym podziękować dwóm kolegom.

Adam Wojtuś, który od kilku miesięcy z bliska śledzi bankructwo Grecji, zaprojektował logo Działu Zagranicznego.

Szymon Kochański, którego fantastyczne zdjęcia można oglądać na stronie MyWayAround.com, nie zważając na różnice czasowe La Paz-Warszawa, cierpliwie znosił liczne maile o treści „Znowu coś zwaliłem w CSSie, cała strona się wysypała” i mozolnie naprawiał moje błędy.

W zanadrzu na pewno czeka jeszcze kilka chochlików, jak tylko jakieś zauważycie, proszę o ich zgłaszanie.

Tymczasem, tuż powyżej, na przeczytanie czeka pierwszy na nowym serwerze post. Który, oczywiście, polskiego czytelnika nie interesuje.

Dział Zagraniczny

Następny artykułJihad knows how to party
UDOSTĘPNIJ

16 KOMENTARZE

  1. Elementy headera rozciagaja sie niepotrzebnie po za pionowa kolumne strony(logo w lewo email, fb, rss w prawo). Tzn, ze np ja przy rozdzielczosci poziomej ekranu 1920px mam te elementy rozjechane na maksa, a ponad trescia storny pusta przestrzen. Wystarczy dodac do #header width:960px . Pozdrawiam, czytelnik.

  2. Dzięki, będę poprawiał.

    Pytanie: jakiej przeglądarki używasz? Bo w Firefoxie i Chromie jest ok (za to w tym drugim coś niehalo z czcionkami), a w IE wszystko się właśnie rozjeżdża.

  3. dzialzagraniczny.pl – już poprawione, przekierowuje jak trzeba.

    Nie wiem, co z tą czcionką. IE wywala w ogóle stronę. Staram się to ogarnąć.

  4. drogi dziale, a nie dałoby się tej działozagranicznej mapy świata w trochę większej rozdziałce wrzucić? pikseloza się robi już przy drobnym powiększeniu. ale to drobiazg 🙂
    powodzenia z nową odsłoną!

  5. Chciałem się przywitać w nowym miejsu. Witam! 😉
    Dla mnie wszystko wyśletla się tak jak powinno i czyta się bez problemów. A co do grafiki headera – fajny pomysł i dobrze zrealizowany. Oddaje idee przedsięwzięcia.
    gratuluję i owocnej pracy życzę.

  6. Witam! Widzę, że znalazłem tego bloga/serwis w dobrym momencie. Myślę, że będę od teraz stałym gościem- spodobała mi się taka nietypowa tematyka.

  7. Drogi Autorze,
    perfidnie przeklejam z wordpressa prośbę o linki do innych Twoich artykułów.

    „mam małą prośbę.
    Jako że piszesz artykuły na dzialezagranicznym rzadziej niż ja i pewnie gro innych odwiedzających chciałoby je czytać, czy mógłbym proszę zamieszczać linki do swoich innych artykułów ukazujących się w szeroko pojętej prasie? Ręczne wyszukiwanie jest dość czasochłonne i nieskuteczne.”

    Pozdrawiam.

    TN

  8. Przepraszam, nie zauważyłem tamtego komentarza.

    Faktycznie, pojawiają się tu linki tylko do niektórych moich publikacji i tak raczej zostanie. Z kilku powodów.

    Po pierwsze, mimo że Dział Zagraniczny jest oczywiście pewną formą autopromocji, to nie jest ona głównym celem jego istnienia. Nie chciałbym, żeby DZ zamienił się w witrynę typu „Hej! Podziwiajcie! Opublikowali mnie na jedynce New York Timesa!” (chociaż, wiadomo, jeżeli kiedyś opublikują, to będę o tym pisał w co drugim poście).

    Jeżeli uważam, że nie mam w temacie nic do dodania, albo że i tak opisuję już sprawę wystarczająco na DZ, to nie widzę potrzeby, żeby jeszcze zamieszczać tu dodatkowego linka. Przykład: jakiś czas temu współpisałem z Jędrzejem Winieckim artykuł o Somalii dla „Polityki”. Tekst się ukazał, ale akurat o Somalii pisuję tu na tyle często i wyczerpująco, że stały czytelnik DZ nie dowiedziałby się z tego materiału czegoś, czego i tak by już nie wiedział. W dodatku, artykuł dla „Polityki” był na tyle kompletny, że nie bardzo miałbym po co go jeszcze uzupełniać. Więc do niego nie linkowałem.

    Co innego z materiałem o Brazylii, który także napisałem wspólnie z Jędrzejem, a który ukazał się w zeszłotygodniowym numerze „Polityki”. Chciałbym do niego dodać coś, co ani nie zmieściłoby się w wydaniu papierowym, ani też nie było na tyle ważne, żeby się w nim znaleźć. Jak tylko pojawi się na stronie internetowej tygodnika, to do niego zalinkuję i dopiszę, co chcę dopisać.

    To kolejna sprawa – nie wszystkie moje teksty są dostępne za darmo w internecie, albo są niedostępne w ogóle. Trzeba by kupić wydanie papierowe. Jak najbardziej zachęcam do regularnego kupowania niektórych tytułów (np. „Polityki”, „Le monde diplomatique” itd.), ale – jak już pisałem wyżej – nie chciałbym żeby DZ zaczął się kojarzyć z hasłami typu: „Kup pismo X! Koniecznie kup! Piszę tam ja! Więc kup!”. Takimi smsami bombarduję rodzinę i ziomków, ale gdybym jako osoba „z zewnątrz” zobaczył tu takie wpisy, to pomyślałbym, że autorowi uderzyła woda sodowa do głowy.

    Z niejako podobnych powodów, nie wklejam tu linków, ani gotowych nagrań z audycji, w których się wypowiadam. Uważam, że wystarczy odpowiednio wcześniej poinformować o tym na fanpejdżu (a od kiedy Likebox działa w tej postaci, w jakiej działa, nie trzeba mieć nawet konta na FB, wystarczy wejść na DZ i zmiana statusu jest widoczna dla każdego) – jeżeli komuś bardzo zależy, to albo posłucha/poogląda na żywo, albo znajdzie później w internecie.

    I wreszcie: nie każdy tekst, do którego przyłożyłem rękę, jest potem podpisany moim nazwiskiem. Z różnych powodów, o których nie będę się tutaj rozwodził.

    Mam nadzieję, że Cię nie rozczarowałem. Polecam też śledzić innych autorów, którzy piszę lepiej i częściej ode mnie. I nie mam na myśli tylko wielkich nazwisk, jak Jagielski czy Domosławski, ale też tych trochę mniej rozpoznawalnych. Na przykład, gdy tylko zobaczę gdzieś nazwisko Aleksandra Lipczak, albo Andrzej Muszyński, albo Dionisios Sturis, to od razu zabieram się do czytania.

    Pzdr!

  9. No Firefox ma słownik, jak zrobię błąd( ortograficzny, albo np. dodatkowe litery) to podkreśla czerwoną linią i wtedy klika sie i poprawia. Niestety nie działa mi na tej stronie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here